zanim-zrozumiem-mroczkowskaCzasami życie stawia przed nami trudne zadania, których rozwiązanie wymaga nie lada wyczynu. Nie zawsze mamy czas, by zastanowić się nad tym, od czego zacząć. Czy ktoś uczył nas w ogóle jak mamy żyć? Będąc dziećmi wszyscy chodziliśmy do szkoły.

Ale czy nauczono nas tam, jak być w życiu szczęśliwym?

Człowiek uczy się przez cały czas. I to jest w zasadzie pocieszające, bo na naukę mamy w końcu całe życie. Jednak nikt z nas nie wie, ile tego czasu nam właściwie zostało.

Człowiek uczy się też na własnych błędach, wie o tym każdy, kto potknął się, przewrócił i idzie dalej. W myśl starej zasady, która mówi, że co nas nie zabije, to nas wzmocni, kroczymy przed siebie wierząc, że w przyszłości nie spotka nas nic złego.

Co jednak, jeśli pojawiają się problemy, i to te nie do rozwiązania, z którymi nie potrafimy sobie poradzić? Koszmar wymyka nam się spod kontroli i zaczyna kierować naszym życiem. Nie możemy w nocy spać, a w dzień trudno nam skupić się na pracy. Do tego dochodzą problemy w naszym związku. Oddalamy się od siebie, unikamy, schodzimy partnerowi z drogi, albo wręcz przeciwnie, każda okazja jest dobrym powodem do rozpoczęcia kolejnej kłótni.

Problemy mogą być małe, codzienne, wręcz zwyczajne, czyli takie z jakimi każdy z nas zmaga się każdego dnia. Mogą też być wielkie, które rzutują na całą naszą przyszłość i od których zależy to, co najważniejsze, nasze szczęście.

Jeśli nie umiemy poradzić sobie z własnym życiem, pierwsze co robimy to szukanie rozwiązania. Udajemy się tam, gdzie podpowiada nam serce. Jedni szukają wparcia wypłakując się w rękaw najbliższej przyjaciółce, czy komuś z rodziny. Inni odwiedzają w tym celu duchownych lub lekarzy. Mało kto jednak udaje się do psychoterapeuty. W naszym społeczeństwie uczęszczanie na psychoterapię wciąż kojarzy się z porażką. Po pierwsze uważamy, że z takimi problemami nie warto chodzić po specjalistach i że łatwiej rozwiązać je samemu. A po drugie nie wydaje nam się rozsądne, by uzewnętrzniać się przed kimś obcym i pokazywać mu swoje słabości. Zapominamy, że to właśnie przed obcymi otwieramy się łatwiej. Właśnie dlatego, że ich nie znamy, i oni nie znają nas.

Wciąż panuje mit, że leczenie depresji u psychoterapeuty jest oznaką słabości. No jak to, sam sobie z tym nie umiesz poradzić? Weź się w garść! Gdyby tylko byłoby to takie proste.

Powieść „Zanim zrozumiem” uchyla nam drzwi do gabinetu psychoterapeutycznego Piotra, który jest jej głównym bohaterem. Wraz z nim przyglądamy się pacjentom, którzy odwiedzają go każdego dnia, przyglądamy się im i słuchamy ich skomplikowanych historii. Wielu z nich otwiera drzwi gabinetu psychoterapeutycznego po raz pierwszy w życiu i zupełnie nie wie, jak się ma zachować i od czego zacząć. Są też jednak i tacy wśród nich, jak młoda Polka na stałe mieszkająca w Londynie, która od lat walczy z depresją spowodowaną rozłąką z najbliższą rodziną, która została w Polsce. I choć kobieta przyjechała tu za głosem serca, ma kochającego męża i piękny dom, to mimo to codziennie znajduje powody do płaczu.

Piotr, psychoterapeuta, którego gabinet odwiedzamy regularnie na kartkach książki sam również zmaga się z własnymi problemami, które rujnują jego związek. Toksyczna relacja, jaka łączy go z zazdrosną i zaborczą żoną spędza mu sen z powiek. Czy w tej sytuacji będzie umiał uleczyć własne małżeństwo? Czy radząc innym, będzie umiał tak pokierować swoim życiem, by jego małżeństwo nie stoczyło się w przepaść?

Serdecznie zapraszam do sięgnięcia po moją najnowszą powieść pod tytułem: „Zanim zrozumiem”, którą można już kupić w większości księgarń w Polsce, lub w polskich księgarniach internetowych na terenie Wielkiej Brytanii. Książka dostępna jest również w formie e-booka.

Małgorzata Mroczkowska
„Zanim zrozumiem” 2016
wydawnictwo Czwarta Strona
stron 388

malgorzata

Skomentuj