morfinaPaszport Polityki 2012 w dziedzinie literatury – czy słusznie?
Nominacja do Literackiej Nagrody NIKE 2013… Victoria?

Czyli o tym jak “Morfina” Twardocha osiąga swój zenit.

Jaka jest prawda o wojennej Polsce? Czy obraz patrioty jaki przedstawia nam Kamiński w „Kamieniach na szaniec” jest aby na pewno prawdziwy? Powieści Szczepana Twardocha to nieco inna wymowa polskości, może bardziej liberalna, współczesna, ale przecież nie gorsza od tej tradycyjnej, książkowej…

A słynne hasła:
BÓG
HONOR
OJCZYZNA,
brak. Jest za to ateizm, może „babskość” ( bo przecież nie kobiecość) i… no właśnie i co? Polska? Niemcy? Śląsk?
Konstanty? Willemann?

Autor tworzy w swojej skandalicznej powieści antybohatera, którego nie sposób nie lubić. Konstanty Willemann- syn niemieckiego oficera i spolszczonej Ślązaczki. Mąż prostej, miłosiernej, cierpliwej Heli, ojciec małego Jureczka. Kochanek licznych kobiet. Morfinista i alkoholik. Mężczyzna-nie mężczyzna, który walczył w czasie kampanii wrześniowej, a może nie walczył – czy wydawanie rozkazów można nazwać walką?

Kostek mimo okupacji nadal prowadzi życie bon vivanta. Wciągnięty „odgórną siłą grawitacji” do organizacji wywiadowczej rozpoczyna działalność konspiracyjną. Każdego dnia szuka siebie, próbuje określić własne Ja, nadać wartości swojej osobie, aż wpada w paranoje, pewny rodzaj choroby psychicznej.

Konstanty obsesyjnie powtarza-Kim jestem? Raz czuje się dobrym mężem, patriotą, przykładnym ojcem, a innym morfinistą, namiętnym kochankiem, tchórzem. Bohater zakłada liczne maski, co ujawnia się w kontaktach z kobietami. Przy Heli zgrywa chojraka, patriotę, kochającego męża i ojca. Nagle bestialsko zmienia się przy prostytutce Salomei- staje się wulgarnym kochankiem, który łączy seks z narkotycznym odlotem. Inną twarz Kostka poznajemy w towarzystwie Igi, przy której wciela się w romantycznego mężczyznę. Dzidzia kształtuje w nim uwodziciela, który szanuje mimo wszystko kobietę. Życie bohatera to absurd, który dostrzegamy nie tylko w jego przygodach, ale i wypowiedziach, które są pełne sprzeczności. Konstanty ponosi klęskę na wszystkich płaszczyznach-traci rodzinę i przyjaciela, nie wypełnia do końca zadania konspiracyjnego, pozostaje bez kochanki. Willemann to everyman, a skoro każdy to przecież …nikt.

Oprócz brawurowego portretu psychologicznego, „Morfina” jest powieścią o Polsce, okupacji i wojnie, przy czym pozostaje zupełnie apolityczna. Ukazuję cały ówczesny tragizm, który znamy i się domyślamy. Głód, konspiracja, ubóstwo, Niemcy- cała prawda podręcznikowa.

Przyznam, że pierwsze zetknięcie się z stylem Szczepana Twardocha było niemałym wstrząsem dla mojego mózgu. Otwieram książkę i nagle…nieprzyjemne obrazy z życia bohatera, nawał słów zupełnie niezwiązanych ze sobą, inwersje, wulgaryzmy… zamykam BOOM! Nie ma. Koniec. Książka ląduje na półce. Ale zaraz, ciągle coś nie daje mi spokoju- Konstanty! Twardoch! Morfina! Szybkie rozumowanie – morfinista, wojenna Polska, wrak człowieka na skraju choroby psychicznej, alkoholik, bon vivant…i nagle olśnienie- przecież taki mężczyzna nie może wypowiadać się w mickiewiczowskim stylu, językiem barwnym. Wiec otwieram i czytam, czytam i zaczynam się zachwycać, aż niespodziewanie zamknął mnie Kosti w swoim świecie, a ja stałam się zagorzałą wielbicielką „Morfiny”.

Twardoch przekracza granicę dobrego smaku, ale robi to celowo, żeby uwiarygodnić rzeczywistość bohatera, a przez co czytelnik utożsamia się z Konstantym i wchodzi do jego „brudnego” życia. Autor mimo młodego wieku jest świadomym swojego słowa pisarzem. Doskonale operuje ironią i groteską. Tworzy doskonały portret psychologiczny antybohatera, którego się kocha i broni. Operuje specyficzny słownictwem, które jest nie do zniesienia dopóty, dopóki nie przyjmiemy, że przecież to język głównego bohatera. To po czynach i wypowiedziach najlepiej poznać człowieka, a słów Konstantego w powieści nie mało.

O czym jest książka Twardoch?
O kobietach, narkotykach, okupacji, Polsce, patriotyzmie bez wątpienia przez bardzo małe „p” oraz o niczym coelhowskim poszukiwaniu siebie, tylko że w mistrzowskim wydaniu.

Autorka: Kamila Szymkiewicz

Jeden komentarz

  1. Piotr napisał

    Przeczytałem Morfinę – powieść Szczepana Twardocha i mam mieszane uczucia.

    Książka opowiada o poszukiwaniu tożsamości przez niejakiego Konstantego Wilemana – spolonizowanego Niemca – w pierwszych dniach 2 wojny światowej. Bohater powieści rozdarty jest pomiędzy swoją polskość i niemieckość. Kompletnie nie wie czego chce i kim jest. Pozostaje pod wpływam otaczających go “silnych kobiet ” , które stara się wszystkie zadowolić. Kochance daje pieniądze, pierwszą miłość uwalnia z rąk gestapo i ze szponów nudnego męża, dla żony zdradza obie ojczyzny a dla niemieckiej matki odcina się od polskiej rodziny żony. Wilemana snuje się przez pięćset kilka stron powieści ulicami podbitej przez Niemców Warszawy, podróżuje samochodem do Budapesztu po czym wraca do Warszawy i…

    I nie wiadomo po co ta książka, bo w zasadzie autor nic nam nie opowiada, poza kompletnie miałką historyjką, która pozostaje zupełnie nie spłętowana. Niewątpliwie Twardoch ma warsztat pisarski, potrafi wykreować bardzo eteryczne obrazy i prowadzi narrację w wysublimowany sposób. Jednak miałem poczucie, że autorowi zabrakło pomysłu na książkę a finał bardzo pogłębił moje rozczarowanie.

    Zaletą Morfiny jest sprawna i nie banalna narracja, która po przez różne zabiegi formalne kreuje postać zagubionego i rozdartego antybohatera. Wadą jest pewien rodzaj nihilizmu, który może powodować poczucie pustki i rozczarowania kiedy po odczytanie powieści do końca pozostaje, narkotyczny głód, uzależnienie od wciągającej narracji powieści. Wydaje się, że tytułowa Morfina to określenie bardziej pasujące do formy książki niż jej fabuły.

Skomentuj