amazonia3
Nazywam się Bartosz Kwiek, mam 27 lat i od około 4 lat mieszkam w Londynie.

Życie tak mną pokierowało, że po pięciu latach studiach i opublikowanych dwóch pracach dyplomowych zostałem”cieciem” na prywatnym osiedlu mieszkaniowym w Gdyni. Na szczęście po jakimś czasie odezwał się do mnie przyjaciel, który zaproponował mi wyjazd do Anglii i rozpoczęcie swego życia na nowo. Tak w ogromnym skrócie rozpoczęła się moja emigracyjna przygoda.

amazonia4

Szanowny czytelniku!
Właśnie stanąłeś przed jedyną okazją kupienia książki zwykłego, szarego człowieczka, który bardzo chciał i ciągle chce osiągnąć coś wielkiego w swoim życiu. Ta oto publikacja stanowi dowód na to, że jednak powoli zaczyna mi to wychodzić. Jak to mówią Anglicy “small steps and stay patient”. Napisałem tą książkę m. in. z tego powodu, że chciałem zmienić coś w swoim życiu i zostawić trwały ślad po sobie na tym świecie. Nie zrobiłem nic nadzwyczajnego. Nie przemierzyłem Amazonki od źródła do ujścia, nie spędziłem roku w głębokiej dżungli, nie obserwowałem dzikich jaguarów, ani nic z podobnych rzeczy. Spędziłem w dżungli raptem kilka dni. Co ciekawe i śmieszne, paradoksalnie zupełnie przypadkowo udało mi się napisać coś oryginalnego. Pamiętniko-dziennik przekształcił się wporadnik dla laików o tym jak odpowiednio ugryźć tematykę dżungli amazońskiej i nie połamać sobie przy tym zębów. O tyle było mi ciężko z napisaniem “Amazonii w kolorze khaki”, że najzwyczajniej w świecie nie miałem na to czasu. Kolejne rozdziały powstawały, albo podczas przerw w pracy, albo podczas jazdy do niej autobusem i drogi powrotnej. Rzadko kiedy w domowym zaciszu. Nasuwa się pytanie dlaczego komplikując sobie życie opisałem to w wszystko w formie książki, a nie bloga? Bo blog zawsze można usunąć z Internetu, a książka pozostanie na zawsze. Nie mając syna, nie sadząc drzewa, w pewien sposób zostawiłem po sobie trwały ślad na tym świecie i w pewnym sensie dziwnie się poczułem osiągając to co chciałem od zawsze.

W telegraficznym skrócie o niej.
Wraz z dwójką znajomych postanowiliśmy udać się w szaloną wyprawę z Londynu do odległego peruwiańskiego miasta, które jest otoczone selwą (dżunglą) i nie ma do niego żadnej drogi dojazdowej – Iquitos. Przygotowania do wyjazdu rozpoczynałem od totalnego zera. Dosłownie były to setki różnych spraw, które należy załatwić. Na przykład: leki, szczepionki, ekwipunek, pieniądze, rozeznanie w terenie do którego jedziemy, nauka języka hiszpańskiego, praca nadmkondycją fizyczną, itd. Wszystko dokładnie i szczegółowo opisałem, także każdy żółtodziób kierując się moimi zasadami może spokojnie wyruszyć w taką podróż. W samym Iquitos spędziliśmy w sumie może z cztery dni. Wisienką na torcie był nasz pobyt w dżungli amazońskiej. Aby kierować się mniej uczęszczanymi przez turystów szlakami udaliśmy się do odległej o kilkadziesiąt kilometrów wioski Nauta. Została ona naszą bazą wypadową i jednym z ostatnich przejawów cywilizacji z jakimi mięliśmy do czynienia. Wąskim kanoe wpłynęliśmy we wrota zielonych płuc ziemi by zamieszkać tam około cztery doby. Podczas tych kilku dni przeżyłem kilka przygód, zobaczyłem cudowne popisy matki natury i dowiedziałem się całej masy ciekawych rzeczy, o których nigdy nie miałem bladego pojęcia (a dosłownie byłem tam typowym bladym gringo ;)). O wszystkim skrupulatnie opowiem dzieląc się swoimi spostrzeżeniami. Udzielę wskazówek jak przetrwać w selwie oraz przedstawię historię Iquitos, Indian i dziesiątek innych arcyciekawych rzeczy.

amazonia5

Zapraszam do zakupu mojej książki w wersji e-book za 4 GBP poprzez moją stronę internetową www.kwieqnahamaq.pl
Poszukuję chętnych z Londynu i okolic na wspólne wyprawy. Wszystkie potrzebne informacje znajdą państwo pod w/w adresem.

 

 

 

amazon

 

amazon1

Skomentuj