…dzikus jesteś. Niebezpieczny. Tak inny od reszty. Myślę sobie – kim jest ten mężczyzna, który siedzi w mojej głowie? Chyba od nowa muszę do Ciebie przywyknąć. Znów mnie wyprzedzasz i nie mogę nikogo o to obwiniać. Wiem, że cierpisz ale tu już i tak nic się nie narodzi. Gdyby sprawy potoczyły się inaczej, sama nie wiem, pragnę tego, strasznie to zagmatwane. Zapomniałam o wielu ważnych rzeczach, za to inne wciąż kołaczą mi się po głowie. Znów mnie hipnotyzujesz. Zniewalasz wręcz. Taki wyjątkowy melanż moich kruchych emocji. Szukam w Tobie czegokolwiek co pozwoli mi przestać szukać, zamknąć okno i odetchnąć. Szukam, żeby się zniechęcić. Czasami miewam sny, słyszę ciepłą szorstkość dzwięków, widzę piękne miejsca, w których nigdy nie byłam, czuję dotyk, którego kształt od dawna noszę na skórze. I po przebudzeniu mam Twój obraz pod powiekami. Za daleko doszłam. Krystalizuję Ciebie. Wciąż daleko mi do doskonałości. Patrzę i widzę marność. Ostrożnie patrzę. I mam dreszcze. I widzę coraz mniej. Czasem trzeba oślepnąć, żeby zobaczyć to co naprawdę istotne. Choć przez chwilę poczuć i nadać uczuciu rys nieśmiertelności. Taka moja prywatna fabryka przyjemności. Nie, nie usprawiedliwiam siebie. Zarzuciłam konserwowanie ideologii. To mi ułatwia zbliżenie. Wstrząsnęłam, nie zmieszałam. I oddycham. I chwytam pełnymi garściami. Tak, lubię promować własną niezależność. I tylko czasem mi przykro, że uważasz, że ze wszystkim sobie poradzę i jednocześnie szukasz usprawiedliwienia dla innych. Ludzie są z gruntu dobrzy, ale czasem się psują. I szukanie wyjaśnienia, które już od progu śmierdzi obłudą nie zmieni faktu, że są popsuci. Myślisz, że nawożenie ziemi, która jest od dawna jałowa, przyniesie efekty? że można zbudować nowe? Retoryka jest sztuką. Moim osobistym niebem. Poznacie ich po ich owocach. Jestem tutaj. To mój dom. Może kiedyś będzie nasz…

~ Karolina Maskańska

 

 

Skomentuj